Ar-Ka
Piękne wspomnienie o Helence.
Ślady tej znajomości odcisnęły się na tych, którzy Ją spotkali na tyle mocno, że promieniują też na innych. 
– Po kilku rozmowach z Anią z tamtego czasu mam wrażenie, jakbym sama Helenkę znała. ☺
Dla mnie to tylko "znajomość pośrednia", ale cieszę się bardzo, że znam tych, którzy znali Ją osobiście.
 
O Helence – jak wielu ludzi – dowiedziałam się dopiero po Jej śmierci. Z telewizji. 
Od znajomego libiążanina (czyli od Maćka) dowiedziałam się więcej, i on też wspomniał mi o bliskich relacjach Tempińskich i Błyszczaków z Helenką.
Potem były okruchy wspomnień różnych osób, ale największe wrażenie zrobiły na mnie krótkie, zwyczajnie-niezwyczajne, piękne i poruszające opowiastki Ani. 
Takie migawki z życia Helenki, z ich wspólnych chwil. Przekazywane w tym bardzo szczególnym dla niej (dla Ani) czasie balansowania między skrajnie różnymi emocjami, związanymi z życiem i śmiercią, bo z jednej strony musiała się jakoś pogodzić ze śmiercią koleżanki, przyjaciółki, a z drugiej – oczekiwała właśnie na narodziny dziecka. 
Dzięki Ani w tych kilkunastu dniach Helenka Kmieć stała się dla mnie niemalże namacalnie znajomą osobą.
 
Rozmawiałyśmy wtedy "dość intensywnie", bo taką potrzebę dzielenia się myślami, bycia we wspólnocie, potrzebę kontaktu, choćby tylko telefonicznego, odczuwało zapewne wielu ludzi poruszonych tą śmiercią. 
Drugim, równoległym tematem było oczywiście oczekiwanie na narodziny dziecka, z uwagi na zbliżający się, bardzo już bliski, termin rozwiązania.
Próbowałam (m.in.) racjonalnymi argumentami odwodzić Anię od decyzji o wyjeździe na pogrzeb Helenki, ale – znacie Anię – niby się z tymi argumentami zgadzała, ale nie miałam cienia złudzeń, że choćby żabami biło, to na ten pogrzeb i tak pojedzie. I nikt ani nic jej nie powstrzyma. 
Ale... – "Człowiek myśli, Pan Bóg kryśli."
I do akcji wkroczyła Julia Helena(!) Tempińska – która w tym wyjątkowym dniu, w takiej wyjątkowej chwili, postanowiła pojawić się na świecie. ☺
Cień smutku rozjaśnił promień radości. 
 
Myśląc o Helence, o Jej śmierci – myślę równocześnie o życiu. O nowym życiu... o wielu wymiarach życia...
 
Maria Janik